January 18, 2018

Jak przygotować się do przeprowadzki za granicę - 7 porad

Jak przygotować się do przeprowadzki za granicę - 7 porad

Przeprowadzka do Edynburga jest moją szóstą przeprowadzką w życiu i trzecią międzynarodową. I mam nadzieję, że ostatnią, przynajmniej na dłużą chwilę, bo przeprowadzki mają to do siebie, że poza ekscytacją towarzyszy nam zazwyczaj duże zmęczenie i stres. To pierwsze ciężko zniwelować zwłaszcza, jeśli przeprowadzce towarzyszy długa podróż i dużo pakowania, ale stresu możemy się pozbyć jeśli odpowiednio się do wszystkiego przygotujemy.
Z każdą kolejną zmianą adresu zauważam, że pakowanie idzie mi szybciej, a cały proces staje się łatwiejszy i mniej stresujący. Dlatego dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami wszystkim co sama chciałabym wiedzieć przed moją pierwszą przeprowadzką za granicę.

1. Odłóż pieniądze
Ten punkt zapewne brzmi dla większości banalnie, ale jest naprawdę ważny. Jadąc w nowe miejsce, którego realia nie są nam do końca znane łatwo jest niedoszacować ilość wydatków jakie musimy ponieść na samym początku. Mnie bardzo zaskoczyły wysokie depozyty, ceny biletów na komunikację miejską czy też ceny pewnych produktów spożywczych. Zaraz po przyjeździe może Was też czekać podpisywanie umów na telefon lub internet lub kupowanie najpotrzebniejszych drobiazgów do domu. Dlatego naprawdę warto zacisnąć pasa przed wyjazdem i odłożyć ile się da.


2. Paczki czy walizki?
W zależności od tego gdzie się przeprowadzacie warto sprawdzić co wychodzi taniej - nadanie dodatkowego bagażu czy wysłanie paczki kurierem. Ja do UK wysyłam paczki - cenowo wychodzi bardzo podobnie co ekstra bagaż, ale mam dodatkowe 10 kilo i komfort dostarczenia pakunku pod drzwi. Warto zorientować się wcześniej jakie są dokładne koszta waszych opcji, ich zalety i wady i wybrać najlepszą. Warto też pamiętać, że jeśli wynajmujecie tylko pokój to zmieszczenie dwóch czy trzech walizek może być trudne.

3. Zrób jak najwięcej przed przeprowadzką.
Zrób tzw. Research - czytaj blogi i portale na temat miejsca, do którego wyjeżdżasz. Poszukaj informacji o ubezpieczeniach, pracy, mieszkaniach. Sprawdź w jakim banku otworzyć konto i jaka sieć komórkowa jest najlepsza. Przygotuj wszystkie potrzebne dokumenty. Wiele spraw można wcześniej załatwić online, a im więcej zrobisz przed przylotem tym łatwiej będzie Ci zacząć życie na miejscu.

4. Sprawdź pogodę
Serio. Ja chciałam zabrać do Szkocji sandałki, bo wydawało mi się, że latem może być ciepło. I czasem jest, ale spokojnie te dwa ciepłe dni w roku można przeżyć w trampkach. Szczególnie istotne jeśli jedziesz gdzieś na dłużej niż miesiąc czy dwa. Sprawdź jakie temperatury panują w kraju w poszczególnych miesiącach i spakuj odpowiednie ubrania. Ja odsyłałam do Polski moje Emu, bo w Szkocji zimą temperatury oscylują koło zera i lekko ocieplane botki wystarczają, aby przetrwać chłodniejsze miesiące. Naprawdę nie warto marnować miejsca w walizce na rzeczy, których nie użyjecie, a wiedzielibyście o tym jeśli sprawdzilibyście wcześniej pogodę.


5. Pozbądź się nadmiaru rzeczy i zacznij zużywać kosmetyki
Przeprowadzka to idealny moment na przejrzenie szafy i ogólnie całego dobytku. Ograniczone miejsce w walizce czy kartonie to doskonały motywator do pozbycie się tego co nam niepotrzebne. Podziel rzeczy na te które zabierasz, te których się pozbywasz i te, które ewentualnie powędrują do domu Twoich rodziców lub bliskich. I tutaj uwaga - nie zaśmiecajcie swoim bliskim domów, oni mają wystarczająco swoich rzeczy. Ja zostawiłam u rodziców głównie książki i pewne elementy wystroju, których nie zabrałam ze sobą, ale planuję to zrobić, kiedy osiądę gdzieś na stałe. Na pewno nikt nie odmówi Wam przechowania albumów ze zdjęciami, ukochanej poduszki ozdobnej czy pudełka wspomnień. Nie zostawiajcie jednak nikomu starych, ubrań czy stosu na wpół zużytych kosmetyków. W ogóle warto przyjrzeć się ilości kosmetyków, które posiadamy, kiedy znamy już dokładną datę przeprowadzki i zacząć zużywać zapasy. Ja próbuję “wyzerować” szczególnie duże butelki - szampon, odżywkę, płyn do demakijażu czy płyn do soczewek. Nie ma nic gorszego niż tracić miejsce na wielką butlę z 1/3 zawartości.

6. Zastanów się co warto kupić na miejscu, a co warto zabrać ze sobą
Ręczniki, pościel, poszewki, koce, większe kosmetyki, np. Ulubiona odżywka. Tutaj wszystko zależy od kraju, do którego lecicie. Ja większość rzeczy wysłałam w paczce, ponieważ po przeliczeniu wyszło mi, że koszt nadania jej kurierem jest o wiele niższy niż kupowanie wszystkiego od zera, nawet jeśli zdecydowałabym się na najtańsze opcje. Zróbcie sobie listę takich rzeczy, których będziecie potrzebowali na start i poszukajcie przykładowych cen w internecie, zsumujcie wszystko i porównajcie z ceną paczki. Domyślam się, że na terenie UE paczka zawsze wyjdzie korzystniej i do tego nie musicie biegać po sklepach i drogeriach pierwszego dnia.

7. Spakuj się z głową i trochę z sercem
Pieniądze odłożone, research zrobiony, bilety lotnicze czekają. Pozostało Wam się tylko spakować. Przygotujcie sobie wszystko wcześniej, nie zapomnijcie wyprać swoich rzeczy przed przeprowadzką (nikt nie chce zostawić swojej ulubionej bluzy w koszu na pranie), zostawcie sobie wygodne rzeczy na podróż. Zabierzcie wszystko co będzie Wam potrzebne, ale nie zapominajcie o czymś co sprawi, że poczujecie się jak w domu. Szczególnie jeśli jesteście w obcym kraju. Ulubiony kubek do kawy, mała poduszka, maskotka czy ramka ze zdjęciem - warto zabrać ze sobą coś co sprawi, że wasze nowe miejsce zamieszkania nie będzie dla Was aż tak obce. Ja na początku moje przygody na emigracji zabrałam ze sobą małą maskotkę świnkę, którą dostałam od bliskiej mi osoby. Teraz lata też ze mną ulubiony kubek na herbatę. Warto zabrać ze sobą coś sentymentalnego co załagodzi nieco tęsknotę za domem.

A jak Wy wspominacie swoje przeprowadzki? Czekam również na Wasze porady!


January 14, 2018

Pożegnanie z Hiszpanią

Pożegnanie z Hiszpanią

Dzisiaj jest mój ostatni dzień w Hiszpanii. Po prawie pół roku życia na Costa del Sol nadszedł czas na zmiany. Jutro z samego rana wsiadamy z chłopakiem do samolotu i opuszczamy krainę słońca. Szczerze mówiąc jestem zaskoczona jak bardzo mi z tego powodu przykro. Chociaż jestem podekscytowana przeprowadzką i zmianami jakie nadchodzą to podczas tych ostatnich dni pobytu zdałam sobie sprawę jak wielu rzeczy będzie mi brakować i jak bardzo przywykłam do tutejszego stylu życia, chociaż nie do końca mi on odpowiada.

Za czym będę tęskniła najbardziej?

  • Oczywiście za rodziną i moimi ukochanymi psiakami. 
  • Za słońcem, szczególnie tym jesienno-zimowym, które sprawia, że mogę pisać tego posta siedząc w ogrodzie ubrana jedynie w sweter. W końcu to niemożliwe przy naszym polskim klimacie. 
  • Za uśmiechniętymi, serdecznymi ludźmi. 
  • Za przepysznym jedzeniem, za serami, szynkami i kuchnią mamy mojego chłopaka.
  • Za codziennym chodzeniem na basen latem.
  • Za palmami - kocham palmy!
  • Za chodzeniem w trampkach przez cały rok i za 20 stopniami w styczniu. 
  • Za białymi domkami na tle bezchmurnego nieba. 


A co chętnie zostawię za sobą? 

  • Witanie się z każdym poprzez całusy w dwa policzki. Z każdym. Zawsze.
  • Sklepy zamknięte od 13.30 do 17.30. Bo siesta. 
  • Luźne podejście do czasu i umówionych terminów. Wyjątkowo irytujące po przyzwyczajeniu się do brytyjskich standardów obsługi klienta m.in. w bankach.
  • Pogaduszki z każdą napotkaną osobą. Szczególnie odczuwalne w małych miastach. Zawsze znajdzie się ktoś znajomy, kto musi zapytać o twojego kuzyna ze strony ojca, którego nie widziałeś od trzech lat i milion innych spraw. 


W ogóle te kilka miesięcy tutaj uświadomiło mi jak bardzo odmienna jest kultura hiszpańska od polskiej. Wiadomo, że nie jest to ogromny szok, ale duże trudniej było mi się przyzwyczaić do zwyczajów panujących tutaj niż w Szkocji. I pomimo faktu, że nie wyobrażam siebie na ten moment życia w tym kraju to i tak na zawsze będzie miał specjalne miejsce w moim sercu. I kto wie, może zdecyduję się na emeryturę pod słońcem Andaluzji?

January 11, 2018

Bullet Journal - rozkład na 2018 rok

Bullet Journal - rozkład na 2018 rok

Z ideą bullet journali spotkałam się po raz pierwszy ok. 2 lata temu.Wtedy były one jeszcze trochę niszowe i w większości bardzo, bardzo zdobne. Przez rok podziwiałam te wszystkie misterne zdobienia, kaligrafię i śliczne rysunki, aż w grudniu 2016 postanowiłam stworzyć swój własny dziennik. Nie wytrwałam nawet miesiąca. Tak bardzo chciałam dorównać instagramowym journalom, że odebrało mi to całą przyjemność z tworzenia. Próbowałam wrócić do BuJo kilkukrotnie w ciągu roku, ale nic z tego nie wychodziło.
Przez ostatni rok bullet journale zawojowały blogosferę, a co za tym idzie pojawiła się też dużo większa różnorodność. Mnóstwo blogerek pokazało, że dzienniki mogą być duże, małe, kolorowe, czarno-białe, proste albo bardzo ozdobne - czyli zgodne z założeniem BuJo. Twój dziennik ma być dostosowany do Ciebie, a nie odwrotnie. Od stycznia z nowym podejściem do sprawy, zaczęłam projektować swój nowy bullet journal na 2018 rok. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać efekty mojej pracy.

Czego potrzebujesz do prowadzenia bullet journala?

W wersji podstawowej - naprawdę niewiele. Właściwie możesz poprzestać na zeszycie i długopisie. A jeśli zależy Ci na prostych liniach to dorzuć jeszcze liniję i jesteś gotowa!
W wersji zaawansowanej - mazaki, zakreślacze, brush peny, kolorowe cienkopisy, washi tape i czego jeszcze dusza zapragnie. Są to tylko dodatki, ale jeśli lubisz, aby twój dziennik był kolorowy to na pewno warto kupić sobie jakieś dodatkowe artykuły piśmiennicze.


Moj podstawowy zestaw to: chyba najpopularniejszy notes, czyli Leuchtturm1917 w rozmiarze A5. Wybrałam wersję ze stronami w kropki. Mój poprzedni notes był gładki i narysowanie prostej linii albo tabelki zajmowało 3 razy więcej czasu. Do tego linijka, zwykły czarny długopis, cienkopisy marki Staedtler i zwykłe zakreślacze z Biedronki. Do tego czasem ołówek i gumka do ścierania. Wszytko (oprócz notesu) miałam już wcześniej w domu.
Czy rozszerzę z czasem swoją kolekcję? Pewnie tak. Już powoli zerkam na brush peny. Ale wierzcie mi, że aby zacząć naprawdę nie musicie wykupić połowy sklepu papierniczego.

Mój rozkład na 2018 rok

Założyłam sobie, że ten rok będzie dla mnie rokiem testowym. Sprawdzam powoli jakie strony będą się u mnie sprawdzały, a jakie nie. Nie zamierzam się przejmować pustymi tabelkami i niewypełnionymi stronami - będą dla mnie najlepszą lekcją na przyszłość. Kiedy na kartce papieru wypisywałam pomysły na strony w journalu z początku chciałam zrobić milion list i trackerów. Koniec końców zminimalizowałam moją listę. W końcu największą zaletą BuJo jest możliwość dodania czegoś później. Oto jak prezentuje się mój rozkład na 2018 rok.

Urodziny i cele na 2018 rok



Pierwsza strona jaką rozrysowałam to urodziny. Moja pamięć jest jak sitko. Nie zliczę ile razy zdarzyło mi się zapomnieć o czyichś urodzinach. Podejrzewam, że część znajomych mam jeszcze tylko dzięki przypomnieniom facebooka. Układ tej strony jest bardzo prosty, ale fantastycznie spełnia swoje zadanie!

Na kolejnej stronie znajdują się moje cele na ten rok, mam nadzieję, że dzięki temu uda mi się w tych postanowieniach wytrwać.

Future log



Kolejne cztery strony mojego dziennika to tzw. future log, czyli po porostu miejsce, w którym mamy podgląd całego roku. Możemy tu wpisywać wydarzenia, które zdarzą się za kilka miesięcy, ale są już zaplanowane, np. wyjazdy, urlop czy spotkania albo projekty.

Planer blogowy



Kolejne strony to mój całoroczny planer blogowy. Pod koniec każdego miesiąca staram się planować posty na kolejny. Przy odpowiednim dniu wpisuję temat posta, natomiast ta mała tabelka po prawej pozwala mi na kontrolowanie postępów w pracy nad postami. Litery oznaczają po kolei: tekst, zdjęcia, linki i publikacja. Ten system planowania podpatrzyłam u Lily Pebbles.

Pomysły na posty



Na moje pomysły na posty przeznaczyłam kolejne dwie strony. Nie próbowałam nawet ozdabiać tej strony, ani robić tabelki - wystarcza mi zwykła lista, która zbierze wszystkie moje pomysły w jednym miejscu.

Książki i filmy 



Kolejne listy, czyli książki, które chcę przeczytać i filmy, które chcę obejrzeć. Tym razem zaszalałam i zrobiłam mega proste tabelki z dwoma kolumnami. Przeczytanie lub obejrzane pozycje będę po prostu wykreślać lub odhaczać.

Ulubieńcy 



Moje ostatnie strony przed rozkładem na styczeń to mini tabelki na ulubieńców miesiąca i roku. Dlaczego są tam już miejsca na ulubieńców roku spytacie. Otóż okazuje się, że nie umiem policzyć do dwunastu i narysowałam za dużo okieniek, które chciałam jakoś skategoryzować. Plan jest taki aby przez cały rok wpisywać pod odpowiednim miesiącem ulubieńców, a potem z nich wybiorę najlepszych z najlepszych i stowrzę mini listy w wybranych kategoriach.

Tak w dużym skrócie prezentuje się mój bullet journal. Czy jest piękny - nie. Czy wszystkie strony mi się podobają - też nie. Ale jest mój, sprawdza się, jest użyteczny i pomaga mi w ogarnięciu wszystkiego co mam ogarnąć. I taki jest jego cel przynajmniej dla mnie. Pewnie z czasem moje strony będą ładniejsze - praktyka zawsze powoduje progres. Dlatego nie zrażajcie się krzywymi kreskami i brakiem brokatu. Jeśli wasz BuJo pomaga Wam w dotarciu do wyznaczonego przez Was celu to znaczy, że spełnia swoje zadanie.

A jakie jest Wasze zdanie na temat BuJo? Lubicie i używacie czy wręcz przeciwnie - uważacie go za stratę czasu?
Copyright © 2016 DailyAlexa - kobiecy blog lifestylowy , Blogger