Obserwuj bloga przez email

Ulubieńcy listopada 2017


Listopad był dla mnie dziwnym miesiącem. Z jednej strony nabrałam chęci do działania, próbowałam zorganizować sobie na nowo czas i pracować nad blogiem, a z drugiej on się po prostu nieziemsko dłużył. Może wynika to z faktu, że już za dwa tygodnie lecę do Polski i wreszcie spędzę czas z rodziną i przyjaciółmi. A wiadomo, że jak się czegoś wyczekuje, to czas się ciągnie jak mozarella na pizzy. Listopad nie przyniósł mi też zbyt dużej liczby ulubieńców, ale znalazłam kilka rzeczy, które chętnie Wam polecę. 

1. DO SŁUCHANIA
Muzycznie pozostałam wierna Spotify. Nadal słucham ulubieńca października, czyli Franka Sinatry, ale to jest chyba ulubieniec życia. W tym miesiącu sięgnęłam też po debiutancki album Duy Lipy zatytuowany po prostu "Dua Lipa". Moimi ulubionymi utworami z płyty są zdecydowanie "Lost in Your Light" oraz "Blow Your Mind". Do tego wpadła mi w ucho "Havana" Camili Cabello i kilka innych utworów, których możecie posłuchać poniżej :)


2. DO JEDZENIA
W Andaluzji tradycyjnymi słodyczami świątecznymi są Mantecado, czyli małe przekąski na bazie tłuszczu, mąki, cukru i migdałów. Są ciężkie, miękkie i mocno kruche. I do tego możemy znaleźć je w różnych smakach - kakao, kokos czy wanilia, a nawet wino. Ciężko przyrównać je do jakichkolwiek polskich słodyczy, dlatego jeśli macie okazję ich spróbować to serdecznie polecam! Mój ulubiony to wanilia oblana czekoladą lub kakaowy. Na pewno zabiorę je ze sobą do Polski i dam spróbować rodzinie i znajomym - jestem bardzo ciekawa czy będą im smakowały. Ja na początku listopada jadłam po jednym dziennie, ale dla zachowania zdrowia i figury postanowiłam odczekać do grudnia i dopiero wtedy zjeść trochę więcej. Tylko jeden został spałaszowany w trakcie powstawania tego posta, ale to się nazywa research i się nie liczy. Prawda? Ach! No i oczywiście mandarynki, czyli klasyka przedświątecznego i świątecznego sezonu. 


3. DO CZYTANIA
Listopad upłynął mi na czytaniu... blogów. Niestety w Hiszpanii ciężko o książki po angielsku (o polskich można zapomnieć) i nawet jeśli się je znajdzie to często ceny są mocno zawyżone, dlatego nie mam żadnych nowości książkowych do polecenia. Za to mocno zaczytywałam się w blogach - odkrywam nowości i odświeżam blogi, które kiedyś uwielbiałam. W listopadzie dwa z nich zdecydowanie wysunęły się na prowadzenie i nie mogłam się doczekać kolejnych publikacji. 
Worqshop. Blog Kasi już kiedyś zdarzyło mi się odwiedzić, ale tylko w przelocie, przy okazji szukania bullet journalowych inspiracji. Za to w tym miesiącu zagłębiłam się w jej posty organizacyjne (i nie tylko) i przepadłam! Moje ulubione kategorie to bullet journal i planowanie oraz organizacja, ale muszę przyznać, że wszystkie posty w wykonaniu Kasi są tak fajnie napisane, że tematyka czasem schodzi na drugi plan. Co mogę więcej powiedzieć - w polskiej blogosferze to mój aktualny faworyt.
The Anna Edit. Może część z Was kojarzy Annę z YouTube'a lub obiła Wam się o uszy stara nazwa jej bloga czyli "Vivianna does makeup". Ja obserwuję jej bloga i kanał od kilku dobrych lat, ale do tej pory głównie oglądałam jej filmiki. Jednak ostatnio jej estetyka tak mnie przekonuje, że zaczęłam czytać jej bloga regularnie. Po pierwsze, styl pisania - jej teksty są lekkie, żartobliwe i bardzo "relatable" (nie ma na to niestety ładnego, polskiego odpowiednika). Po drugie, tematyka - mój faworyt to wpisy o tematyce modowej. Anna świetnie opowiada o "capsule wardrobe", jej styl jest bardzo prosty i ponadczasowy i do tego wszystko jest zobrazowane pięknymi zdjęciami. 

4. DO OGLĄDANIA 
Na instagramie obserwuję bardzo dużo ludzi - blogerki, marki i fotografów. Moim ostatnim odkryciem jest Justyna Zduńczyk. Zachwyciły mnie jej zdjęcia z podróży po Stanach, a aktualnie podziwiam na jej profilu Hawaje. Te kadry, te kolory - po prostu brak słów. 
Nie wiem czy będzie miesiąc, w którym nie polecę Wam jakiegoś serialu - ja je pochłaniam w ilościach hurtowych! W tym miesiącu wciągnęło mnie na nowo Jane the Virgin. To świetna satyryczna komedia, bazująca na gatunku jakim jest... telenowela. Historia opowiada o życiu Jane, która z pierwszym seksem czeka do ślubu, ale zostaje przez przypadek sztucznie zapłodniona. Wiem, że pewnie nie brzmi to dla wszystkich zachęcająco, ale naprawdę warto dać temu serialowi szansę. Jest idealny na zimne wieczory, bo wnosi dużo świeżości i ciepła. Serial możecie oczywiście znaleźć na Netfixie.

A jacy są Wasi ulubieńcy minionego miesiąca? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

No comments:

Post a Comment

Copyright © DailyAlexa , Blogger