Obserwuj bloga przez email

Ulubieńcy października 2017


Fakt, że skończył się już październik nieubłaganie przypomina mi o tym, że już za chwilkę, za momencik, skończy się również cały rok. Jest to taki słodko-gorzki okres, kiedy z jednej strony rozmyślam nad tym co się wydarzyło, jestem przerażona tym jak szybko leci czas, ale też nie mogę doczekać się świąt, całej tej otoczki i momentu spotkania z rodziną i przyjaciółmi. Koniec października to też moment, żeby pokazać Wam, co w zeszłym miesiącu umilało mi prysznice i sprawiło, że przykleiłam się do laptopa. 

1. URODA

Pierwsze z moich odkryć dla niektórych będzie zapewne żadną nowością. W końcu konjac sponge zdążył już na dobre podbić serca wielbicielek pielęgnacji, szczególnie tej pochodzącej z Azji. W skrócie jest to taka śmieszna, mała, roślinna gąbeczka do mycia twarzy. Przed każdym użyciem musimy ją namoczyć w ciepłej wodzie, a kiedy stanie się miękka po prostu myjemy nią twarz. Możemy używać jej z naszym ulubionym żelem albo samą i ja zdecydowałam się na opcję drugą. Już po tygodniu cera wyglądała o wiele lepiej. Używam jej rano i wieczorem i jestem bardzo zaskoczona jej działaniem. Trzeba tylko pamiętać, żeby dobrze ją osuszać i nie zostawiać pod prysznicem. Moją konjac sponge znalazłam w drogerii i mimo, że jestem zadowolona z działania to jej trwałość nie zachwyca, dlatego następnym razem skuszę się na oryginalną wersję.  


Drugim kosmetycznym ulubieńcem jest żel pod prysznic marki Yves Rocher o zapachu moreli i rozmarynu. Jak on pachnie! Niesamowicie umila każdy prysznic. Nie zauważyłam też aby wysuszał skórę (nie oczekuję od żelu nawilżenia), ale po każdym prysznicu używam masła do ciała, więc ciężko mi stwierdzić czy jakkolwiek wpływa na moją skórę. Jeśli zapach brzmi dla Was kusząco, biegnijcie do sklepu, bo niestety żel jest z limitowanej letniej edycji. Ja już zrobiłam zapas ;) 

Ostatnim ulubieńcem kosmetycznym jest tonik z wodą różaną marki Garnier. Od wielu lat jestem fanką toników tej firmy. Bardzo długo używałam wersji ogórkowej, która jest już chyba niedostępna, po czym przeszłam na opcję aloesową. Wszystkie sprawdziły się super, ale też warto podkreślić, że od toników oczekuję głównie odświeżenia. Dlatego ten z wodą różaną wygrywa dla mnie zapachem. Nie jest ciężko różany, pachnie delikatnie, kwiatowo i odświeżająco i umila mi tym samym poranną pielęgnację. 

2.MODA

W tej kategorii tylko jedna rzecz urzekła mnie w tym miesiącu. Niestety w Hiszpanii ani śladu jesieni, więc moje swetry i szaliki czekają na dnie szafy na zimniejsze dni. W związku z tym postanowiłam podrasować moje codzienne stylizacje kolczykami w kształcie koła. Okrągłe, owalne, lekko zniekształcone w kształcie lub z kolorowymi frędzelkami stały się moimi akcesoriami numer jeden w tym miesiącu. 


3. MUZYKA

W październiku wróciłam do używania Spotify i od razu przypomniałam sobie o ich fantastycznych playlistach. Moja ulubiona na jesienne wieczory to This is:Frank Sinatra. Natomiast jeśli chodzi o pracę czy pisanie to potrzebuję pełnego skupienia, więc podśpiewywanie pod nosem odpada. Dlatego moim numerem jeden jest - uwaga, uwaga - soundtrack z pierwszej gry The Sims. Może brzmi to nieco śmieszne, ale polecam sprawdzić niezależnie od tego czy jesteście fanami gry czy też nie. Melodie są tak spokojne i relaksujące, że odkąd ją odkryłam podczas pisania nie słucham niczego innego. No i te wspomnienia :) 


4. SERIALE

Jeśli ktoś zna mnie chociaż trochę to wie, że życie mogłoby mi upłynąć na oglądaniu seriali. A nie ma lepszego momentu na seriale niż jesień. Owijamy się kocykiem, herbata w dłoń i można tak leżeć i leżeć. W tym miesiącu wróciłam do serialu "How to get away with murder".  Już po kilku odcinkach przypomniałam sobie dlaczego tak go lubiłam. Jeśli seriale z morderstwem i tajemnicą w tle są w waszym guście to zdecydowanie polecam

Drugi serial nie powinien nikogo dziwić. 27 października na platformę Netflix powróciło z drugim sezonem “Stranger things” i cóż mogę powiedzieć - pochłonęłam go w dwa dni. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji obejrzeć tego serialu to szczerze Wam zazdroszczę! Szczególnie polecam fanom filmów i muzyki z lat 80. - Wam na pewno uda się odnaleźć wszystkie nawiązania. A jeśli nie macie pojęcia o tym okresie w pop kulturze, to nie ma się co martwić. Ja sama nie wiem wiele o twórczości z tego okresu, a i tak oglądanie “Stranger things” było dla mnie świetną rozrywką. 


A co Was zachwyciło w październiku? Dajcie znać w komentarzach :)

No comments:

Post a Comment

Copyright © DailyAlexa , Blogger