Obserwuj bloga przez email

Bullet Journal - rozkład na 2018 rok


Z ideą bullet journali spotkałam się po raz pierwszy ok. 2 lata temu.Wtedy były one jeszcze trochę niszowe i w większości bardzo, bardzo zdobne. Przez rok podziwiałam te wszystkie misterne zdobienia, kaligrafię i śliczne rysunki, aż w grudniu 2016 postanowiłam stworzyć swój własny dziennik. Nie wytrwałam nawet miesiąca. Tak bardzo chciałam dorównać instagramowym journalom, że odebrało mi to całą przyjemność z tworzenia. Próbowałam wrócić do BuJo kilkukrotnie w ciągu roku, ale nic z tego nie wychodziło.
Przez ostatni rok bullet journale zawojowały blogosferę, a co za tym idzie pojawiła się też dużo większa różnorodność. Mnóstwo blogerek pokazało, że dzienniki mogą być duże, małe, kolorowe, czarno-białe, proste albo bardzo ozdobne - czyli zgodne z założeniem BuJo. Twój dziennik ma być dostosowany do Ciebie, a nie odwrotnie. Od stycznia z nowym podejściem do sprawy, zaczęłam projektować swój nowy bullet journal na 2018 rok. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać efekty mojej pracy.

Czego potrzebujesz do prowadzenia bullet journala?

W wersji podstawowej - naprawdę niewiele. Właściwie możesz poprzestać na zeszycie i długopisie. A jeśli zależy Ci na prostych liniach to dorzuć jeszcze liniję i jesteś gotowa!
W wersji zaawansowanej - mazaki, zakreślacze, brush peny, kolorowe cienkopisy, washi tape i czego jeszcze dusza zapragnie. Są to tylko dodatki, ale jeśli lubisz, aby twój dziennik był kolorowy to na pewno warto kupić sobie jakieś dodatkowe artykuły piśmiennicze.


Moj podstawowy zestaw to: chyba najpopularniejszy notes, czyli Leuchtturm1917 w rozmiarze A5. Wybrałam wersję ze stronami w kropki. Mój poprzedni notes był gładki i narysowanie prostej linii albo tabelki zajmowało 3 razy więcej czasu. Do tego linijka, zwykły czarny długopis, cienkopisy marki Staedtler i zwykłe zakreślacze z Biedronki. Do tego czasem ołówek i gumka do ścierania. Wszytko (oprócz notesu) miałam już wcześniej w domu.
Czy rozszerzę z czasem swoją kolekcję? Pewnie tak. Już powoli zerkam na brush peny. Ale wierzcie mi, że aby zacząć naprawdę nie musicie wykupić połowy sklepu papierniczego.

Mój rozkład na 2018 rok

Założyłam sobie, że ten rok będzie dla mnie rokiem testowym. Sprawdzam powoli jakie strony będą się u mnie sprawdzały, a jakie nie. Nie zamierzam się przejmować pustymi tabelkami i niewypełnionymi stronami - będą dla mnie najlepszą lekcją na przyszłość. Kiedy na kartce papieru wypisywałam pomysły na strony w journalu z początku chciałam zrobić milion list i trackerów. Koniec końców zminimalizowałam moją listę. W końcu największą zaletą BuJo jest możliwość dodania czegoś później. Oto jak prezentuje się mój rozkład na 2018 rok.

Urodziny i cele na 2018 rok



Pierwsza strona jaką rozrysowałam to urodziny. Moja pamięć jest jak sitko. Nie zliczę ile razy zdarzyło mi się zapomnieć o czyichś urodzinach. Podejrzewam, że część znajomych mam jeszcze tylko dzięki przypomnieniom facebooka. Układ tej strony jest bardzo prosty, ale fantastycznie spełnia swoje zadanie!

Na kolejnej stronie znajdują się moje cele na ten rok, mam nadzieję, że dzięki temu uda mi się w tych postanowieniach wytrwać.

Future log



Kolejne cztery strony mojego dziennika to tzw. future log, czyli po porostu miejsce, w którym mamy podgląd całego roku. Możemy tu wpisywać wydarzenia, które zdarzą się za kilka miesięcy, ale są już zaplanowane, np. wyjazdy, urlop czy spotkania albo projekty.

Planer blogowy



Kolejne strony to mój całoroczny planer blogowy. Pod koniec każdego miesiąca staram się planować posty na kolejny. Przy odpowiednim dniu wpisuję temat posta, natomiast ta mała tabelka po prawej pozwala mi na kontrolowanie postępów w pracy nad postami. Litery oznaczają po kolei: tekst, zdjęcia, linki i publikacja. Ten system planowania podpatrzyłam u Lily Pebbles.

Pomysły na posty



Na moje pomysły na posty przeznaczyłam kolejne dwie strony. Nie próbowałam nawet ozdabiać tej strony, ani robić tabelki - wystarcza mi zwykła lista, która zbierze wszystkie moje pomysły w jednym miejscu.

Książki i filmy 



Kolejne listy, czyli książki, które chcę przeczytać i filmy, które chcę obejrzeć. Tym razem zaszalałam i zrobiłam mega proste tabelki z dwoma kolumnami. Przeczytanie lub obejrzane pozycje będę po prostu wykreślać lub odhaczać.

Ulubieńcy 



Moje ostatnie strony przed rozkładem na styczeń to mini tabelki na ulubieńców miesiąca i roku. Dlaczego są tam już miejsca na ulubieńców roku spytacie. Otóż okazuje się, że nie umiem policzyć do dwunastu i narysowałam za dużo okieniek, które chciałam jakoś skategoryzować. Plan jest taki aby przez cały rok wpisywać pod odpowiednim miesiącem ulubieńców, a potem z nich wybiorę najlepszych z najlepszych i stowrzę mini listy w wybranych kategoriach.

Tak w dużym skrócie prezentuje się mój bullet journal. Czy jest piękny - nie. Czy wszystkie strony mi się podobają - też nie. Ale jest mój, sprawdza się, jest użyteczny i pomaga mi w ogarnięciu wszystkiego co mam ogarnąć. I taki jest jego cel przynajmniej dla mnie. Pewnie z czasem moje strony będą ładniejsze - praktyka zawsze powoduje progres. Dlatego nie zrażajcie się krzywymi kreskami i brakiem brokatu. Jeśli wasz BuJo pomaga Wam w dotarciu do wyznaczonego przez Was celu to znaczy, że spełnia swoje zadanie.

A jakie jest Wasze zdanie na temat BuJo? Lubicie i używacie czy wręcz przeciwnie - uważacie go za stratę czasu?

No comments:

Post a Comment

Copyright © DailyAlexa , Blogger