Obserwuj bloga przez email

Historia pewnej adopcji

Odkąd pamiętam uwielbiałam psy, chociaż nigdy nie byłam dzieckiem, które błagało rodziców o zwierzątko. Jednak, kiedy miałam 8 lat dołączył do nas włochaty kumpel. Śmialiśmy się z rodzicami, że to mój komunijny prezent, bo właśnie w dzień mojej komunii nasz pies się urodził. Rozkoszny biszkoptowy labrador imieniem Luksus spędził z nami 12 lat. Niestety pod koniec swego psiego życia mocno się pochorował i tylko uśpienie mogło ulżyć mu w cierpieniu. Bardzo długo przywyczajałam się do braku psa, mimo, że od jakiegoś czasu nie mieszkałam już w domu rodzinnym. Jeszcze trudniej było przyzwyczaić się mojemu tacie, który był głównym nadwornym "wyprowadzaczem" psa. Byłam wtedy pewna, że rodzice zdecydują się na kolejnego psa, ale lata mijały i temat przycichł. Ja w tym czasie zdążyłam wyprowadzić się za granicę i siłą rzeczy bywałam w domu rzadziej.

Od lipca mieszkamy z chłopakiem w jego domu rodzinnym, którego największą zaletą (poza wieloma innymi) są dwa psy. Nie spodziewałam się, że aż tak brakowało mi psiej miłości. Codziennie rozmawiając z rodzicami opowiadałam im o moich nowych psich znajomych i wszystkich śmiesznych rzeczach, które robią. Podczas jednej z naszych rozmów, w listopadzie, moja mama oświadczyła, że razem z tatą adoptują psa ze schroniska. Byłam w szoku! Oczywiście pozytywnym, ale taka decyzja bardzo mnie zaskoczyła. Okazało się, że moja mama zobaczyła na facebooku ogłoszenie ze schroniska i zwyczajnie zakochała się od pierwszego wejrzenia. Po niecałym tygodniu, spacerze próbnym i wypełnieniu papierów adopcyjnych nowy towarzysz był w domu. Ja poznałam go dopiero w grudniu, ale do dnia mojego przylotu dostawałam codziennie porcję nowinek i informacji na temat psiaka. 

1. Puchaty Pepe jeszcze w schronisku (wtedy o imieniu Gucio) I 2. Leniwa bułka I 3. Tak prosi o kabanosa i wszystko co nadaje się do zjedzenia 

Pepe, bo tak ma na imię był najlepszym prezentem jaki rodzice mogli sobie sprawić na święta. I uważam, że są też niesamowicie kompatybilni jeśli chodzi o zainteresowania ;) Piesek ma ok. 4 lata i jest raczej spokojnym domatorem. Uwielbia długie drzemki w swoim miękkim łóżeczku lub w kuchni na podłodze (+ 10 do psiego komfortu dzięki ogrzewaniu podłogowemu). W przerwach próbuje wyprosić kabanosa, wafelka, kanapkę czy nawet herbatę - cokolwiek co trzymacie w dłoni i nadaje się do spożycia. Uwielbia głaskanie, ale nienawidzi kotów. W czasie wolnym próbuje powoli uśmiercić naszą choinkę, poprzez systematyczne podpijanie wody z jej podstawki. Nie interesuje go gryzienie, niszczenie ani sikanie w domu. O nie! To jest bardzo dostojny kawaler :) Dla moich rodziców to pies idealny! Dzielnie drzemie z tatą w sobotnie popołudnia i towarzyszy mamie w kuchni podczas gotowania. 
Przez wiele długich lat myślałam, że kiedy w końcu zdecyduję się na psa to będzie to lablador, tak jak mój pierwszy, ukochany Luksus. Teraz wiem, że zdecyduję się na psa ze schroniska. Te zwierzęta naprawdę czekają na człowieka, który da im miłość, ciepły kąt i czułość. I potrafią odwiedzięczyć się za to miłością tak wielką, że jak na to patrzę to moje serce chce pęknąć na kawałki z nadmiaru słodyczy. 
Nie chcę nikogo namawiać na psa schroniskowego. Wiem, że niektórzy marzą o konkretnej rasie i to też jest w porządku. Pamiętajcie tylko o sprawdzeniu hodowli zanim kupicie psa. A jeśli nie myślicie o konkretnym psiaku to weźcie pod uwagę adopcje. W schroniskach czeka naprawdę mnóstwo zwierząt, których los może się dzięki Wam odmienić na zawsze. 

A Wy macie psy? Co sądzicie o adopcji ze schroniska?

No comments:

Post a Comment

Copyright © DailyAlexa , Blogger